W 1911 roku Vanessa Bell napisała do swojej siostry Virginii Stephen, później znanej jako Woolf: „Jesteśmy podekscytowani, ponieważ właśnie kupiliśmy obraz Picassa za cztery funty”. Ten wspomniany obraz to „Słoiki i cytryna” z 1907 roku, który wywarł ogromne wrażenie na Duncanie Grancie i Wyndhamie Lewisie, gdy obejrzeli go w domu Bellów w londyńskiej dzielnicy Bloomsbury. Jakiś czas później stał się jednym z dwóch pierwszych dzieł Pablo Picassa, zaprezentowanych w Tate w 1926 roku. Tej wystawy Francis Bacon akurat nie oglądał. Uważa się ją jednak za początek ery nowoczesnego malarstwa brytyjskiego, które zaczerpnęło z Picassa jego szczególny charakter. Kilka miesięcy później Bacon przybył do Paryża.

Picasso Bacon,What It Feels Like to Be Human, Albertina 2026

Pewnego dnia napotkał Yvonne Bocquentin. Po chwili krótkiej konwersacji, zaproponowała mu naukę języka francuskiego i kwaterę na zamku w Chantilly. We wrześniu następnego roku, zaprowadziła go do galerii Paula Rosenberga. Tam Bacon zobaczył Picassa po raz pierwszy. Na tej wystawie „Cent Dessins”, zderzył się z echem jeszcze kilku innych malarzy jak: Georges Braque, André Derain, Marie Laurencin. Galerie Rosenberg była pierwszą studnią malarstwa dla młodego Francisa Bacona.

Bocquentin nie należała do żadnej bohemy. Nie znała osobiście żadnego artysty. Zabrała Bacona do Musée Condé, gdzie zobaczył Poussina, a potem na projekcję Pancernika Potiomkina. Yvonne prowadziła z nim konwersację po francusku, kupowała magazyn Cahiers d’art, aby czytał w jej języku o sztuce współczesnej. Tam właśnie zobaczył po raz pierwszy prace Henri Matisse. Wreszcie zapisała na lekcję rysunku, z czego skrzętnie skorzystał podczas swojego pobytu w Chantilly. W tamtych czasach były dwie opcje studiowania malarstwa przez obcokrajowców, czyli w Académie Colarossi i Académie Julian. Z usług tej pierwszej korzystali m.in. Henry Moore czy Eileen Gray. Bacon nie chciał tam uczęszczać. Nie wiadomo, gdzie i u kogo brał lekcje rysowania, wiadomo tylko, że było to w Paryżu, albowiem skarżył się na uciążliwe dojazdy do Chantilly.

Picasso Bacon,What It Feels Like to Be Human, Albertina 2026

Kiedy Francis Bacon zobaczył pierwszy raz prace Picassa w Paryżu, nie był ukształtowanym artystą, był raczej, kimś w rodzaju podróżnika w przestrzeni fizycznej i mentalnej. Powiedział, że właściwie wszystko, co wtedy zobaczył u Picassa sprawiło, że zapragnął malować. Owiana pewnym mitem, wystawa u Rosenberga była, być może, ledwie pretekstem do uzasadnienia, a być może, etapem na drodze, która wtedy mgliście się rodziła, ale do końca nie było pewności, czy jest właściwą. Przynajmniej w tamtym okresie.

Picasso Bacon,What It Feels Like to Be Human, Albertina 2026

Alberto Giacometti spytał wiele lat później, po co są te jego wariacje na temat Velázqueza, skoro istnieje Pablo Picasso. I wtedy Bacon odpowiedział logicznie, że tak naprawdę Picasso, jego nigdy nie interesował, w sensie wariacji na jego temat.

Mówił do Archimbaud, że Picasso najlepszy był w latach 1926-1932, kiedy malował w Juan-les-Pins. Wszystko, co wtedy stworzył, miało dla niego znaczenie, było wielkie i inspirujące. Ale uparcie powtarzał w wywiadach, że Picasso jedynie sprawił, że on sam został malarzem, choć nigdy nie posiłkował się jego twórczością tak dosłownie.

Picasso Bacon,What It Feels Like to Be Human, Albertina 2026

Jest zatem rok 2026. Mamy wystawę w Albertinie, poświęconą ich relacji. Wiele lat po śmierci tych malarzy, kiedy już wiemy, jaką odegrali rolę w sztuce współczesnej.

Zestawiając twórczość ich obu w ramach nieustannego dialogu wizualnego i koncepcyjnego, analizuje się, mimochodem, jedną z najważniejszych relacji artystycznych XX wieku. Na przestrzeni pięciu dekad, naznaczonych politycznymi wstrząsami, wojną i przełomami kulturowymi, obaj twórcy podejmowali bezkompromisową próbę zgłębienia istoty człowieczeństwa – poprzez motywy przemocy i kruchości, napięcia erotycznego i psychologicznego obnażenia, a także traumy historycznej i osobistego cierpienia.

Picasso Bacon,What It Feels Like to Be Human, Albertina 2026

Punktem wyjścia do tych rozważań jest fascynacja, jaką młody Francis Bacon darzył Pabla Picassa, oraz to, w jaki sposób podziw dla wielkiego już wtedy mistrza, pomógł mu wypracować własny, unikatowy język wizualny: co to znaczy być człowiekiem? To pytanie łączy obu artystów, którzy w radykalny sposób zinterpretowali na nowo ludzkie ciało. Umiejętne patrzenie na twórczość Bacona prowadzi od momentu zetknięcia się z rysunkami Picassa w Paryżu aż po obrazy pożądania, bólu i kruchości i cały proces poszukiwania przez Bacona własnego głosu, jego wewnętrzne sprzeczności oraz malarstwo jako sposób nadania formy tym napięciom.

Picasso Bacon,What It Feels Like to Be Human, Albertina 2026

Wszak ich twórczość koncentruje się wokół zagadnień ciała, śmierci, przemocy i surowości, a zarazem – mimo odmiennych podejść do koloru, deformacji i techniki – ujawnia nieoczekiwane punkty styczne. Zarówno Picasso, jak i Bacon przekształcili sposób przedstawiania postaci ludzkiej, wykraczając poza konwencjonalne ujęcia portretu i anatomii. Właśnie ta wystawa wyraźnie ukazuje te powiązania, eksponując sposób, w jaki obaj artyści wykorzystywali kolor, fragmentaryczne formy oraz fizyczne gesty do wyrażania stanów psychologicznych i egzystencjalnych.

Bacon postrzegał świat jako „hałdę kompostu”, a ludzkość – jako bezkształtną masę duszącego się i gnijącego mięsa.

Na kilka miesięcy przed swoją śmiercią Bacon postanowił spróbować rozmowy o jego wystawie w Muzeum Picassa przy rue de Thorigny w Paryżu. Umówił się na osobiste spotkanie. O tym projekcie wiemy niewiele, bo dopiero się rodził się. Jak pamiętamy Bacon poleciał do Madrytu na spotkanie w sprawie odkupienia tryptyku Bearda. Planował po kilku dniach przenieść się do Paryża. Kupił bilety. Nie zdążył. Zmarł w madryckim szpitalu Ruber po nagłym zasłabnięciu w barze Le Coq.

Picasso-Bacon, What It Feels Like to Be Human, Albertina, Wiedeń, do 31 stycznia 2027

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj